Recenzja książki „Wszystko o miłości” bell hooks
Wszystko o miłości bell hooks, mimo że wydana ponad ćwierć wieku temu, pozostaje niezwykle aktualnym esejem filozoficzno-społecznym, który przemawia do współczesnego czytelnika z nieoczekiwaną świeżością. O tej książce wiedziałam już wcześniej, ale sięgnęłam po nią dopiero po lekturze „Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie”. Prof. Dobroczyński zachęca do jej przeczytania, opisując ją jako manifest miłości, która poprzez świadomą praktykę staje się lekarstwem na śmiertelność. To właśnie ta rekomendacja skłoniła mnie do tego, by wreszcie otworzyć tę pozycję – i nie żałuję.
Miłość jako fundament istnienia
Swój stosunek do miłości jako wartości nadrzędnej bell hooks przedstawia już na pierwszych stronach z poruszającą szczerością: „kiedy byłam mała, zrozumiałam jasno, że nie warto żyć, jeśli się nie zna miłości”. To nie jest sentymentalna deklaracja, lecz filozoficzne przekonanie, które autorka konsekwentnie rozwija na kartach całej książki. Dla hooks miłość nie jest uczuciem ani stanem, w którym się po prostu jest – to świadoma decyzja, codzienna praktyka, cytując autorkę: „Love is a verb”.
Dialog z myślicielami i tradycją
Autorka prowadzi fascynujący dialog z klasycznymi myślicielami o miłości. Przeplata własne refleksje z cytatami Ericha Fromma, Teresy z Ávili, Henriego Nouwena, tworząc most między duchową tradycją Wschodu i Zachodu a współczesną teorią krytyczną. Nie zapomina przy tym o krytycznej analizie patriarchatu, kapitalizmu oraz konsumpcjonizmu, które uważa za największych wrogów prawdziwej miłości. W jej ujęciu te systemy nie tylko utrudniają miłość – systematycznie ją sabotują, ucząc nas egoizmu, dominacji i traktowania relacji jak transakcji.
Przekraczanie siebie w świecie indywidualizmu
Szczególnie istotne wydaje się jej podkreślanie przekraczania samego siebie, które we współczesnym, skoncentrowanym na indywidualizmie świecie brzmi niemal rewolucyjnie. hooks przypomina, że prawdziwa miłość wymaga wyjścia poza własne ego, odwagi zobaczenia drugiego człowieka w jego pełni, a nie tylko jako odbicia naszych pragnień. W dobie kultury „self-care” rozumianego powierzchownie i celebrowania własnego „ja”, ta perspektywa jest równie niewygodna, co potrzebna.
Anna Moritz – kryminolożka, pedagożka, studentka ostatniego roku studiów slawistycznych. Wolontariuszka i koordynatorka projektu biblioteczki feministycznej w Fundacji Czas Kobiet w Poznaniu.

